hm. co by tu.zupełnie nie wiem kiedy z lipca zrobił się listopad. Bardzo zaniedbałam bloga, bardzo... ale przecież było co robić:) Po urlopie znowu wir pracy, trochę zmagań z rzeczywistością, dzień za dniem w biegu a wieczorami zamiast bloga książka. Się porobiło :) Ponieważ sezon ogrodniczy definitywnie zakończony, ogrody klientów już zasypiają snem zimowym, wydaje się, że czasu będzie więcej. A otóż nie! Postanowiłam otworzyć drugą kwiaciarnię. Znalazłam przepiękne miejsce, 10 minut samochodem od Sopotu. Śliczne osiedle na skraju malowniczej doliny, piękne posesje, piękne domy. Dookoła mnóstwo zieleni, spacerkiem można przejść nad samą dolinę, rozległą, kolorową, zamkniętą ścianą lasu. A tuż nad dolinką jest stadnina koni :) podchodzą do żerdzi pastwiska i patrzą ciekawie na nowego człowieka :) będę chyba musiała zabierać cukier, jabłka i marchewki dla moich nowych sąsiadów. Stara kwiaciarnia zostaje tam, gdzie była. Ale tu też będą zmiany. Zmiany wynikające z wielu wad budynku, który, choć malowniczy, jednak jest niezbyt odpowiedni do prowadzenia szerszej działalności mojej firmy. To, że okazał się za mały, to jedna sprawa. Inna, że jest w złym stanie technicznym. I tu wiele zależy od właściciela - bo ja nie widzę możliwości przeprowadzenia całkowitego remontu, biorąc pod uwagę, że płacę konkretny czynsz. Wiadomo, powiększyć się nie da :) ścian nie przesunę. Ale izolacja, ocieplenie... no, jest parę rzeczy do zrobienia. Tak więc prowadzimy sobie różne rozmowy, rozważamy różne opcje. Pożyjemy, zobaczymy... firma się rozwija, trzeba patrzeć w przyszłość :) a ta przyszłość to teraz dwa lokale, nowe wyzwania, nowi klienci. A najfajniejsze, że nowa kwiaciarnia mieści się w ciągu handlowym a jeszcze lepiej, że ma przez ścianę gabinet kosmetyczny i fryzjera:) jakby co, w kapciach można przebiec. A jeśli nie uda się wprowadzić zmian w Sopocie to mam na oku klika naprawdę dobrych lokalizacji - nowoczesnych, większych. Wprowadzenie działalności ogrodniczej wymaga określonych warunków, bo to jest dodatkowe miejsce dla sadzonek, przechowywania sprzętu, wielkich kamiennych donic.... asortyment stanowczo się zwiększa i jakościowo i gabarytowo. Tymczasem już w tym sezonie zaczynało brakować miejsca w Sopocie, bo współpraca ze szkółkami ogrodniczymi oznacza przynajmniej 50m kw. dodatkowej powierzchni. Co innego sprzedawać kilka sadzonek dodatkowo a co innego mieć pełen wybór. Dlatego trwają rozmowy i przemyślenia :) do sezonu jeszcze trochę czasu ale już trzeba myśleć. Bo wiosna przyjdzie, niewątpliwie, i oby nas nie zaskoczyła, tkwiących nad paletą pelargonii z głupią miną. tirana 2011-11-14 08:55:59 skomentuj (1) e tam lipieclipiec mianowicie się nie udał, albo pada, albo wieje albo wiszą chmury. Mam wrażenie, że lato poszło gdzie indziej. Toteż za kilka dni jadę w poszukiwaniu lata. Będzie plaża, gorąca woda, palmy i ogólne lenistwo. Lenistwo wyczekane :) oj, polenić się trochę, nic nie robić, spać ile wlezie - takie mam teraz priorytety :) Najpierw jednak muszę odpracować kilka rzeczy, jeszcze na ostatnim biegu zrobić to i owo. I jeszcze zdążyć się spakować na wakacje :) zabrać kostium kąpielowy i sukienki. I pareo. I sandałki! Ponieważ mam też parę rzeczy zaprojektowanych na "po powrocie" to gdzieś między jedną kąpielą a drugą trochę będę myśleć. Ale nie za bardzo, bo to szkodzi na urlopie. Wezmę jakąś dobrą książkę i będę leżeć, opalać się i czytać. Oj, rozmarzyłam się okrutnie :) tymczasem praca czeka, trzeba za chwilę biec do kwiaciarni ! Gdybyż jeszcze zamiast tych szarych chmur na niebie świeciło jasne słońce, gdybyż było cieplej ! Ale chyba wszystkiego naraz mieć nie można, toteż pogodę nie spełniającą naszych oczekiwań należy zignorować. Wszak to zmartwienie bardziej turystów, nie moje:) tirana 2011-07-26 08:42:46 skomentuj (1) |
![]() ![]() |